Nowy rok się wreszcie
Czwartek, 1 stycznia 2009
· Komentarze(3)
Kategoria Miasto
Nowy rok się wreszcie zaczął więc czas zacząć pisać tego bloga.. Powód? Zwykła ciekawość co do liczby przejeżdżanych rocznie km - jakoś nigdy wcześniej się nad tym nie zastanawiałam ile pedałuję w ciągu roku. Za 12 miesięcy się okaże :)
Sylwester spędzony u znajomego na Stokach wraz z moim ukochanym.

Rower oczywiście obowiązkowym środkiem transportu na imprezę pomimo lekkiego mrozu, wiezienia 3 ciast oraz nieadekwatnego stroju (spódniczka, kozaczki).
Powrót z Sylwestra był bardzo urozmaicony, chociażby samą jazdą ul. Telefoniczną która jest znana w Łodzi ze swoich kocich łbów, płyt betonowych zamiast asfaltu oraz niezliczonej ilości dziur. Złapanie gumy na takiej drodze to tylko kwestia czasu.. Szkoda tylko że dętka nie chciała się załatać.

Chyba trzeba zacząć pamiętać o braniu ze sobą łyżek - domowe klucze chyba już długo nie pociągną.

Po licznych próbach załatania dętki, odpuściliśmy sobie zabawę z klejem i wsiadłam na rower licząc na to że dojadę ten 1km bez powietrza w kole.. Po 200m opona spadła. Więc rower na plecy - i wracamy spacerowym tempem.

Sylwester spędzony u znajomego na Stokach wraz z moim ukochanym.

Rower oczywiście obowiązkowym środkiem transportu na imprezę pomimo lekkiego mrozu, wiezienia 3 ciast oraz nieadekwatnego stroju (spódniczka, kozaczki).
Powrót z Sylwestra był bardzo urozmaicony, chociażby samą jazdą ul. Telefoniczną która jest znana w Łodzi ze swoich kocich łbów, płyt betonowych zamiast asfaltu oraz niezliczonej ilości dziur. Złapanie gumy na takiej drodze to tylko kwestia czasu.. Szkoda tylko że dętka nie chciała się załatać.

Chyba trzeba zacząć pamiętać o braniu ze sobą łyżek - domowe klucze chyba już długo nie pociągną.

Po licznych próbach załatania dętki, odpuściliśmy sobie zabawę z klejem i wsiadłam na rower licząc na to że dojadę ten 1km bez powietrza w kole.. Po 200m opona spadła. Więc rower na plecy - i wracamy spacerowym tempem.

